Przepis, który miał być tego dnia uchylony, Sejm zastąpił niemal wierną jego kopią. Tak więc ci, którzy spłacili koszt budowy swoich mieszkań, wciąż będą mogli zostać ich właścicielami po dopłaceniu nominalnej kwoty kredytu umorzonego przez państwo. A ponieważ przeszło 90 proc. wszystkich dotychczasowych spółdzielczych mieszkań lokatorskich powstało w czasach PRL, wykup
mieszkania kosztuje często zaledwie kilka czy kilkanaście złotych. Dochodzą jeszcze koszty związane z transakcją (notarialne i sądowe) - w sumie nieco ponad tysiąc złotych.
Czytaj także
komentarz Marka Wielgo Posłowie PO i PiS, którzy przeforsowali tę "zmianę", zignorowali nie tylko Trybunał, ale i rząd. Odrzucili bowiem jego propozycję, żeby o kosztach wykupu mieszkań mogło zdecydować walne zgromadzenie spółdzielni większością dwóch trzecich głosów.
Lidia Staroń z PO powiedziała dziennikarzom w Sejmie po głosowaniu, że do przekształcenia mieszkania lokatorskiego wymagana będzie spłata kosztów budowli lokalu. - Czyli tyle, ile spółdzielnia wydała na mieszkanie, tyle spółdzielca zwraca. Jeśli spółdzielnia wzięła kredyt, to spłacamy kredyt plus odsetki. Nie ma natomiast wirtualnych dopłat ustalanych przez spółdzielnie, a takie opłaty miały być wprowadzone w zgłoszonym projekcie rządowym nowelizacji ustawy - wyjaśniała posłanka.
To nie wszystko. PO i PiS przegłosowały poprawkę Senatu, by "spółdzielnia mieszkaniowa nie mogła odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków, w szczególności z tytułu przekształceń praw do lokali". Według Staroń, to "zapis ustrojowy", który pozwoli odeprzeć zarzut niekonstytucyjności przyjętego rozwiązania.
Jednak Wiesław Szczepański z Lewicy jest innego zdania. - Przy okazji tego zapisu ktoś próbuje ugrać swoje interesy biznesowe przy akceptacji pana premiera - grzmiał z trybuny sejmowej. - Od kiedy to liberalna
Platforma Obywatelska jest za tym, aby podmiot gospodarczy działał non profit? - pytał Szczepański. Poseł Lewicy obawia się, iż spółdzielnie m.in. będą musiały wynajmować lokale użytkowe swoim członkom po kosztach własnych.
Wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń przyznał, że "takie brzmienie przepisu może rodzić skutki gospodarcze inne niż wywołane wyłącznie przekształceniem praw do lokali w prawo własności".
Szczepański zapowiedział w rozmowie z "Gazetą", że będzie przekonywał klub, by zaskarżył do Trybunału także i inną przyjętą przez Sejm poprawkę Senatu, która dotyczy kosztów procesów sądowych między lokatorami a spółdzielniami dotyczących uwłaszczenia. Chodzi o to, że jeśli spółdzielnia zwleka z przeniesieniem własności mieszkania na lokatora, ten może pójść do sądu. Pozew wolny jest wtedy od opłaty sądowej, zaś koszty postępowania sądowego pokrywa spółdzielnia. Sejm głosami posłów PO i PiS zdecydował, że spółdzielnia pokryje także "koszty zastępstwa procesowego".
- Czy w takim przypadku spółdzielnia będzie musiała pokryć koszty najdroższej kancelarii prawnej, jeśli członek spółdzielni ją wynajmie i przegra proces? - pytał Szczepański. - Tak - odpowiedział mu z sali kolega klubowy Ryszard Kalisz.
Na posłach PO i PiS nie zrobiło to wrażenia. W końcu nie wytrzymał nerwowo Janusz Piechociński z PSL, którego przedstawiciele do tej pory wstrzymywali się od głosu. Piechociński powiedział bez ogródek: - Rządowy projekt, racjonalny, poprawiony w pracach komisji, w toku których dotykaliśmy także sprawy niekonstytucyjności i wyroku Trybunału, został zdemolowany.
Poseł PSL nazwał nowelę ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych knotem, za który jego partia nie chce brać odpowiedzialności. Piechociński zarzucił PO i PiS, że uchwaliły tę nowelę "mając pewność i świadomość, że są to przepisy niekonstytucyjne, i że przyniosą roszczenia wobec
budżetu państwa".
Czytaj także:
Prezes TK: Nie ma dwóch rodzajów własności