Konieczność rejestracji własnej działalności gospodarczej mój przyszły szef tłumaczył przekonująco.
- Te wszystkie podatki, świadczenia dla pracowników to dla naszej firmy zbyt duże obciążenie. Pani to wyjdzie taniej, a teraz to wszystko łatwe, bo działalność rejestruje się w jednym okienku - dodał bez ogródek. Ze statystyk GUS wynika, że co roku w Polsce działalność gospodarczą rozpoczyna kilkadziesiąt tysięcy osób.
Akt I. W labiryncie
Dasz radę, powiedziała moja przyszła księgowa, dostarczając mi stertę druczków do wypełnienia. Na samej górze wniosek o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Na początku było łatwo - nazwa i adres urzędu, w którym ubiegamy się o rejestrację, imię i nazwisko, miejsce zamieszkania, miejsce prowadzenia firmy etc. Pierwsze schody zaczynają się przy określeniu przedmiotu prowadzonej działalności. Jak zalecają doświadczeni mikrobiznesmeni na forach internetowych, należy wpisać nie tylko to, co konkretnie zamierzamy robić, ale także przewidzieć wszelkie zlecenia, które mogą nam się przytrafić w związku z wykonywanym zawodem, otoczeniem biznesowym firmy, a także naszymi umiejętnościami i zainteresowaniami. Oto przykład: glazurnik zamiast wpisać: "kładę kafelki", wpisuje wszystkie czynności budowlano-montażowe wymienione w statystyce GUS - poczynając od robót malarskich, a na instalacji gazowej kończąc, łącznie kilkanaście (kilkadziesiąt) pozycji. Do tego, jeśli ma umiejętności instruktora narciarskiego, przewodnika górskiego, sternika, konstruktora łodzi podwodnych, nauczyciela tańca ludowego, to także wpisuje. Pozwoli mu to czerpać dochody z innych źródeł, gdyby podstawowe zawiodły, bez konieczności wprowadzania zmian do dokumentów urzędowych. Trudność polega na tym, że statystyka GUS zawiera tysiące rodzajów działalności. Z tego należy wybrać właściwe dla nas i ich symbol wpisać w odpowiednie rubryczki. Mało! Krok następny to odnalezienie odpowiedników tych działalności w oznaczeniach z lat poprzednich i umieszczenie także i tych symboli w wyznaczonych miejscach obok. Po co? Ano wyłącznie dla celów statystyczno-informacyjnych, czyli uciechy, jaką czerpią urzędnicy z upokarzania petentów. Bo wyszukiwanie na stronach GUS odpowiednich rodzajów działalności i ich oznaczeń jest jak próba odnalezienia wyjścia z labiryntu w nocy bez latarki. Mi to po kilku godzinach się udaje.
Akt II. Witamy, zapraszamy
Następnego dnia gnam na drugi koniec miasta (to tam jestem zameldowana i będzie miała siedzibę moja firma) do urzędu dzielnicowego. I tu pierwsza skucha. - Wniosek o rejestrację składa się nie w miejscu działalności przedsiębiorstwa, a w urzędzie właściwym dla miejsca zamieszkania. Dokładnie tak samo jak w przypadku podatków od dochodów od osób fizycznych rozliczamy się nie w miejscu zameldowania, a zamieszkania - informuje urzędniczka. Tylko skąd ja miałam o tym wiedzieć? A że dokumentów się nie poprawia, zaczynam wypełnianie druczków od początku. Później ma być z górki. Z właściwego urzędu już następnego dnia dostaję telefon, że rejestracja firmy przebiegła pomyślnie. Teraz tylko poczekam na REGON i mogę iść do urzędu skarbowego i ZUS. Po trzech tygodniach ogarnia mnie niepokój, nadal z GUS nie ma numeru identyfikacyjnego. "Poczta nie doręczyła" - myślę sobie i wchodzę na strony urzędu, by po NIP-ie sprawdzić, jaki nadano mi REGON. Wpadka - pod, jak mi się wydawało, moim NIP-em figuruje mój były pracodawca, a przecież numer spisywałam z PIT-u. Podałam nieprawdziwe dane w urzędowych dokumentach, to grozi karą pozbawienia wolności do lat naprędce odkurzam moją wiedzę, wychodzi mi, że pięciu. Ręce zaczynają mi się trząść. Błyskawicznie dzwonię do urzędu, w którym składałam papiery. - O! To pani trzecia w tym tygodniu, a dopiero mamy wtorek - śmieje się naczelnik. Jak się okazuje, zły NIP to jeden z najczęściej popełnianych błędów przy rejestracji działalności gospodarczej. Szybka poprawka do dokumentów i już w środę jestem oczyszczonym z zrzutów obywatelem. Przede mną zgłoszenie rejestracyjne w zakresie podatku od towarów i usług, oświadczenie o wyborze formy opodatkowania, oświadczenie dla celów podatkowych od osób fizycznych dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą, urząd skarbowy i zgłoszenie do ZUS: zmiany danych osoby ubezpieczonej i zmiany danych płatnika składek. W sumie 5 dokumentów. Po tym, co przeszłam, łatwizna.
Akt III. A po co i tu pani przyszła?
Pracownica urzędu skarbowego właściwego dla miejsca zamieszkania (patrz wyżej) jest bezwzględna. - Zgłoszenie rejestracyjne w zakresie podatku od towarów i usług, oświadczenie o wyborze formy opodatkowania, oświadczenie dla celów podatkowych od osób fizycznych dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą składa się w miejscu prowadzenia działalności firmy, a nie zamieszkania. Tyle że mnie inna pani w innym urzędzie poinformowała inaczej. Argument, że skoro urząd dzielnicy Warszawa-Bemowo mieści się na Ochocie, to co za różnica, jeśli przyjmie dokumenty firmy, która będzie działała na Pradze, skutkuje jedynie walnięciem papierami w blat i pretensjami, że w moich dokumentach i tak brakuje aktu własności lub umowy najmu lokalu na siedzibę przedsiębiorstwa. Przyznam, że w tym momencie jestem gotowa się poddać.
Akt IV. Nudny, ale ma się ku końcowi
Wracam do domu, wypełniam dokumenty od początku, szukam aktu własności lokalu, w którym będę pracować. We właściwym urzędzie jest już trochę lepiej. Muszę tylko zapłacić 170 zł za zgłoszenie rejestracyjne, zrobić ksero wszystkich dokumentów (ok. 6 zł). Do tego kupić 3 książki m.in: "Podatkową księgę przychodów i rozchodów" i "Ewidencję dostaw towarów i usług" - ok. 45 zł. W sumie dwie godziny i osiem wahadeł od okienka do okienka - ding-dong, ding-dong. Na szczęście nie ma kolejek. Ruszam do ZUS (właściwego dla miejsca prowadzenia działalności). Tu także wypełniam dokumenty od nowa. Pech, rubryczka jest, ale do niej nic się nie wypisuje. - Serii i numeru dowodu osobistego nie potrzeba. O i tu też jest źle. Pani sobie ten druk jeszcze raz zrobi, a ja wezwę bez kolejki, jak będzie skończone. Później jeszcze kolejne ksera i tuż przed zamknięciem urzędu w końcu kończymy. To moja pierwsza i ostatnia firma - postanawiam, drugi raz już przez to nie przejdę.
Akt V. Bilans
130 kilometrów
5 godzin w samochodzie (korki)
700 zł koszty rejestracji, ksero, książek, wypalonej benzyny, telefonów
16 godzin w internecie oraz przy wypełnianiu dokumentów (po odjęciu wypełniania powtórnego)
7 godzin w urzędach
30 wpisów danych moich i firmy: imię, nazwisko, adres zamieszkania, zameldowania, prowadzenia działalności, NIP, PESEL, seria i numer dowodu osobistego - często kilka razy to samo na jednym formularzu.
1 miesiąc załatwiania i nadal nie mam REGON-u.
Regularnie w badaniach różnych europejskich i światowych agend i agencji Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w kategorii "państwo przyjazne przedsiębiorcy". Nie rozumiem dlaczego...
Źródło: Mój Biznes