http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Biznes IT >  Najnowsze wiadomości

Zobacz jak wygląda internet od środka. Centra danych firmy 1&1 powrót do artykułu

W takich miejscach jak to koncentruje się internet. W tym bunkrze należącym do firmy 1&1 ukryta jest serwerownia, czyli zbiór specjalnych komputerów, przez które przechodzi olbrzymi ruch internetowy. To właśnie w takich serwerowniach zapisane są miliardy maili i miliony stron internetowych. Centra danych firmy 1&1 należą do największych na świecie. Jedno z nich ukryto na lotnisku Baden Airpark w południowo-zachodnich Niemczech. Serwery są tu bezpieczne. Chronią je grube na 2 metry ściany bunkra, który pamięta jeszcze czasy zimnej wojny. Systemy chłodzenia i cyrkulacji powietrza dbają, żeby wewnątrz panowała odpowiednia dla komputerów temperatura, a system monitoringu sprawdza, czy wszystko działa poprawnie. Ludzie pojawiają się w bunkrze dopiero, gdy coś się zepsuje. Moc obliczeniową tych komputerów każdy może zaprząc do własnych potrzeb.

Fot. Daniel Torz

W takich miejscach jak to koncentruje się internet. W tym bunkrze należącym do firmy 1&1 ukryta jest serwerownia, czyli zbiór specjalnych komputerów, przez które przechodzi olbrzymi ruch internetowy. To właśnie w takich serwerowniach zapisane są miliardy maili i miliony stron internetowych. Centra danych firmy 1&1 należą do największych na świecie. Jedno z nich ukryto na lotnisku Baden Airpark w południowo-zachodnich Niemczech. Serwery są tu bezpieczne. Chronią je grube na 2 metry ściany bunkra, który pamięta jeszcze czasy zimnej wojny. Systemy chłodzenia i cyrkulacji powietrza dbają, żeby wewnątrz panowała odpowiednia dla komputerów temperatura, a system monitoringu sprawdza, czy wszystko działa poprawnie. Ludzie pojawiają się w bunkrze dopiero, gdy coś się zepsuje. Moc obliczeniową tych komputerów każdy może zaprząc do własnych potrzeb.

  • W takich miejscach jak to koncentruje się internet. W tym bunkrze należącym do firmy 1&1 ukryta jest serwerownia, czyli zbiór specjalnych komputerów, przez które przechodzi olbrzymi ruch internetowy. To właśnie w takich serwerowniach zapisane są miliardy maili i miliony stron internetowych. Centra danych firmy 1&1 należą do największych na świecie. Jedno z nich ukryto na lotnisku Baden Airpark w południowo-zachodnich Niemczech. Serwery są tu bezpieczne. Chronią je grube na 2 metry ściany bunkra, który pamięta jeszcze czasy zimnej wojny. Systemy chłodzenia i cyrkulacji powietrza dbają, żeby wewnątrz panowała odpowiednia dla komputerów temperatura, a system monitoringu sprawdza, czy wszystko działa poprawnie. Ludzie pojawiają się w bunkrze dopiero, gdy coś się zepsuje. Moc obliczeniową tych komputerów każdy może zaprząc do własnych potrzeb. - miniatura
  • Ta ściana to wejście do bunkra. Na 2 tys. metrów kwadratowych zmieści się tu 30 tys. serwerów. Takie centra jak to rozsiane są po całym świecie. To minimalizuje ryzyko utraty danych. Gdyby w Niemczech zatrzęsła się ziemia i zniszczyła bunkier, firma miałaby do dyspozycji jeszcze 5 innych serwerowni. Na całym świecie 1&1 ma 70 tys. serwerów obsługujących prawie 10 mln klientów.
Bunkier na lotnisku Baden Airpark w Rheinmünster (Badenia-Wirtembergia) powstał w 1951 r. W czasie zimnej wojny stacjonowały tu francuskie, a później kanadyjskie siły powietrzne. Bazę wojskową zamknięto w 1993 r. 4 lata później zaczęły stąd startować loty komercyjne. Pierwsze serwery niemieckiej firmy 1&1 stanęły w bunkrze w 2006 r. - miniatura
  • Kabina bezpieczeństwa w centrum danych w Karlsruhe w południowo-zachodnich Niemczech. To centrum nie chowa się już w bunkrze, ale w biurowcu kilkusettysięcznego miasta. Systemy bezpieczeństwa są jednak jeszcze bardziej rozbudowane. Żeby wejść do środka, trzeba mieć specjalną kartę magnetyczną, która ma zapisane informacje m.in. o wadze właściciela. Kartę trzeba zbliżyć do czytnika, wejść do kabiny, stanąć na w środku zaznaczonego na zielono pola, znów przyłożyć kartę i wcisnąć kod. To dopiero otwiera drzwi do serwerowni. Jeden z pracowników kiedyś nie mógł wejść do środka przez kilka godzin, bo się odchudzał. O czym system nie wiedział. Pomogli dopiero informatycy. - miniatura
  • Od jednej strony szyba kabiny jest zabielona, żeby utrudnić obserwację tego, co dzieje się wewnątrz serwerowni. - miniatura
  • W centrum w Karlsruhe system śledzi wszystkie ruchy pracownika. Każde wejście do pomieszczenia albo wyjście z niego musi być 'odmeldowane' magnetyczną kartą. Swoją trasę pobytu w centrum można obejrzeć na takich monitorach jak ten. - miniatura
  • Szafy z serwerami w bunkrze Baden Airpark. Przechodzi przez nie miesięcznie 5 mld maili i 9 tys. TB danych (1 terabajt to 1 tys. gigabajtów). Te komputery działają na autorskiej dystrybucji Linuxa i obsługują 11 mln domen.  - miniatura
  • Światłowody w serwerowni w Karlsruhe wychodzą z serwerów... - miniatura
  • To są zawory systemu przeciwpożarowego. Nie służą do uwalniania wody (bo ta zniszczyłaby całą elektronikę), ale azotu.  W razie pożaru gaz ten jest uwalniany, co zmniejsza ilość tlenu, który dla ognia jest w tym akurat wypadku niezbędnym paliwem. - miniatura
  • A tymi rurami wentylacyjnymi biegnie gorące powietrze z serwerowni. Tysiące komputerów umieszczonych w specjalnych szafach produkują ogromne ilości energii... - miniatura
  • ... która w postaci ciepła płynie takimi rurami na dach budynku. - miniatura
  • Ten monitor wyświetla informację o warunkach panujących w serwerowni. Gdyby nie było klimatyzacji, temperatura wzrosłaby tu do ok. 50 stopni Celsjusza. I rosłaby dalej, gdyby nie to, że przy takiej temperaturze serwery przestałyby działać i nagrzewać powietrze. - miniatura
  • Kiedy zabraknie prądu, komputery będą mogły działać jeszcze przez kilkanaście minut dzięki specjalnym akumulatorom (UPS). A jeśli prądu nie będzie dłużej... - miniatura
  • ...to jest specjalny generator. To jeden z 5 silników diesla, umieszczonych na dachu centrum w Karlsruhe. Aby utrzymać komputery przy życiu, te 16-cylindrowe maszyny w ciągu doby spalają łącznie 48 tys. litrów ropy dostarczanej specjalnymi ropociągami przez prywatnego operatora. Silniki są non-stop ogrzewane elektrycznie, żeby utrzymać odpowiednią temperaturę oleju wewnątrz maszyn. Centrum w Karlsruhe w 2009 r. zużyło 38 000 000 kWh prądu. - miniatura
  • Centrum, które ma łączyć ludzi, samo jest na kompletnym odludziu. Wewnątrz bunkru Baden Airpark rzadko kiedy można kogoś spotkać. Pracownicy pojawiają się tu dopiero, gdy wystąpi awaria. Informuje o niej specjalny system monitoringu. Na zdjęciu jeden z pracowników wymienia stare serwery.  - miniatura
  • Klienci mogą 'wynająć' od firmy 1&1 część mocy obliczeniowej serwerów. Dzięki temu można np. udostępnić w internecie własną stronę internetową lub założyć pocztę e-mail. Jak to zrobić? Poszczególnymi suwakami klient decyduje, ile potrzebuje pamięci RAM, ile danych chce zapisać i ile procesorów chce zaprząc do pracy. Cena wyskakuje na dole. A wszystko to można zrobić przez internet, np. za pomocą iPada. - miniatura

Mirosław Bartołd 2010-09-10, ostatnia aktualizacja 2011-03-22 14:57:37.0

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    64 głosy