http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brytyjczycy zapłacą podatki od transakcji w Second Life

kar
2007-08-13, ostatnia aktualizacja 2007-08-13 00:00

Brytyjski urząd podatkowy HMRC zaczął śledzić w internecie osoby, które zarabiają na wirtualnych serwisach takich jak Second Life - napisał "The Idependent". Od osiągniętych w ten sposób dochodów prawie nikt nie płaci podatków.

ZOBACZ TAKŻE
- Prawo podatkowe stosuje się do transakcji w internecie tak samo jak do każdej innej transakcji - mówi rzecznik HMRC Patrick O'Brien. Dlatego urząd upomni się o należną mu część dochodu z wirtualnego handlu.

Do wyszukiwania wirtualnych biznesmenów urząd podatkowy HMRC wykorzystuje bota o nazwie Xenon. Program przeczesuje internet w poszukiwaniu osób nie płacących podatków od całkiem realnych dochodów uzyskanych w Second Life i podobnych serwisach.

Jak wynika z informacji "The Independent" obecnie kilka tysięcy Brytyjczyków regularnie zarabia na handlu w Second Life. Serwis zyskał znaczną popularność na wyspach w przeciągu ostatnich dwóch lat. Przez niepłacenie podatków od takich transakcji budżet brytyjski może dużo stracić - uważa cytowany przez gazetę ekspert podatkowy Matt Coward.

Trasakcje w Second Life zawierane są w nieistniejącej walucie - dolarach Linden. Każdy gracz musi jednak nabyć te pieniądze od firmy Linden Labs, twórcy serwisu za zupełnie realne dolary. Umozliwia to zawieranie całkiem realnych transakcji i unikanie przy tym opodatkowania.

Obecnie z serwisu korzysta na całym świecie 8,5 mln graczy. Zdaniem jego twórców w Second Life codziennie zawierane są transakcje o łącznej wartości 1,5 mln dolarów.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów