http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Internet w Japonii dał radę

Konrad Godlewski
2011-03-15, ostatnia aktualizacja 2011-03-15 08:34

Nieprzemyślane zdjęcia na Facebooku niejednemu już złamały karierę
Nieprzemyślane zdjęcia na Facebooku niejednemu już złamały karierę
Fot. za Facebook.com

Jedne z najpotężniejszych wstrząsów w historii wywołały w Japonii niszczycielską falę tsunami, ale nie zdołały zakłócić działania internetu.

- Kiedy ziemia się trzęsła, moja 15-letnia kuzynka siedziała pod ławką w międzynarodowej szkole w Jokohamie i pisała do mnie przez czat na Facebooku. To było niesamowite - opowiada dziennikowi "Telegraph" Jill Murphy, nauczycielka z Liverpoolu. - Dziewczyna nie mogła się skontaktować ze swoimi rodzicami, którzy byli zaledwie kilka kilometrów dalej, bo wyłączono telefony i stanęła komunikacja, ale my po drugiej stronie świata wiedzieliśmy, że wszystko u niej w porządku - dodaje.

W tym samym czasie miliony ludzi próbowały zadzwonić albo wysłać SMS-a. Główni operatorzy w kraju blokowali nawet 80 proc. połączeń głosowych, a także SMS-y, aby zachować przepustowość dla połączeń alarmowych. Serwisy takie jak Twitter, Facebook, Skype czy japoński Mixi przeżywały w okresie trzęsienia ziemi swoje wielkie chwile. W piątek z Tokio po trzęsieniu ziemi na Twitterze pojawiało się po 1,2 tys. wpisów (tweetów) na minutę. Na YouTube wrzucono mnóstwo filmików ukazujących potężne wstrząsy. Google uruchomił aplikację Person Finder: 2011 Japan Earthquake . Opracowano ją rok temu w czasie trzęsienia ziemi na Haiti. W pierwszych godzinach po kataklizmie szukano przez nią ponad 7 tys. osób.

Sukces sieci po części wynika z elastycznej architektury internetu, który przed laty wymyślili amerykańscy wojskowi po to właśnie, by można było bez przeszkód przesyłać informacje podczas katastrof i wojen.

Z drugiej strony japoński internet miał dużo szczęścia - jak ustaliła firma Renesys, kataklizm uszkodził tymczasowo tylko około stu z 6 tys. łączy internetowych pomiędzy Japonią a światem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy