http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pobierali się i nabrali

Jacek Różalski
2009-08-10, ostatnia aktualizacja 2009-08-10 19:31

Kilka tysięcy internautów dało się nabrać na reklamę oferującą darmowe ściąganie filmów i muzyki z sieci. Dziś dostają wezwania do zapłaty. Grozi im się też sądem i komornikiem


Fot. internet
ZOBACZ TAKŻE
>> Hotel dla psa i kota na wakacje

10 dni pobierania za darmo. Doznaj rozkoszy najszybszego pobierania". Taką reklamą kusi portal pobieraczek.pl. Działa legalnie i reklama zrobiła swoje. - W marcu zobaczyłem link do pobieraczka. Wszedłem, zobaczyłem baner informujący, że przez 10 dni można ściągać pliki za darmo. Wypełniłem formularz rejestracyjny, ale że nic ciekawego na portalu nie było, wyłączyłem stronę i zapomniałem o sprawie. W kwietniu dostałem maila z wezwaniem do zapłaty 94zł - opowiada Michał z Poznania, student polonistyki, który padł ofiarą kuszącej reklamy. Nie on jeden.

- Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów codziennie przychodzi kilkanaście skarg na portal pobieraczek.pl - mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Właściciele pobieraczka zapewniają, że działają zgodnie z prawem. Umożliwiają darmowe pobieranie plików, ale tylko przez 10 dni. Po tym czasie zaczynają naliczać należność: 94,80 zł za rok. W zamian użytkownik dostaje 5 gb transferu danych miesięcznie. Osoby zwlekające z zapłatą muszą liczyć się z odsetkami. A wystarczy, że internauta nie wyrejestruje się z serwisu. Pobieraczek informuje o tym w napisanym drobnym maczkiem regulaminie. Mało który internauta go czyta.

Każdego, kto w porę nie zrezygnował z usług portalu, serwis uznawał za osobę świadomie decydującą się na dalsze - odpłatne już - korzystanie z jego oferty. Do łatwowiernych i zapominalskich internautów zaczęły więc płynąć wezwania do zapłaty. Było też straszenie sądami i komornikiem.

Ci, którzy dali się skusić, o pomoc zwrócili się m.in. do UOKiK. Ilość skarg sprawiła, ze Urząd wszczął postępowanie wyjaśniające. - Sprawdzamy, czy konsumenci, którzy chcieli skorzystać z usług portalu byli wprowadzani w błąd treścią komunikatów reklamowych oraz czy przedsiębiorca stosuje klauzule niedozwolone. Sprawdzany będzie nie tylko pobieraczek, ale też inne portale oferujące podobne usługi - wyjaśnia Agnieszka Majchrzak. Jeśli kontrola UOKiK potwierdzi, że internauci byli wprowadzani w błąd, Urząd może nałożyć karę na serwis: do 10 proc. ubiegłorocznych przychodów. UOKiK radzi przede wszystkim, by przed skorzystaniem z usług portali internetowych dokładnie zapoznać się z regulaminem. - Nie można wykluczyć, że część osób, które zawarły umowę z serwisem kierując się informacją o "testowaniu" go przez 10 dni za darmo, działała pod wpływem błędu, który uzasadnia uchylenie się od żądań dostarczyciela usług - ocenia prawnik Michał Karwowski.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 64 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Pobierali się i nabrali skreem 11.08.09, 15:00

    A mnie ciekawi, czy materiały które oferował "Pobieraczek" są legalne i czyserwis ten posiadał wszystkie prawa do odpłatnego dystrybuowania ich w Internecie?»

  • Pobierali się i nabrali tytus1 11.08.09, 18:12

    SiemkaNo tak "oszukali" głównie dzieci neostrady - pokolenie SMS kojarzace max 160znakow w tym spacje (slowo interpunkcja brzmi obco).Kto czyta dzis regulamin ??? - zawsze mozna pozniej »

  • 10% od 0 to chyba zero, nie? senseiek 12.08.09, 00:11

    rozbroila mnie ta kara UOKiK-a..10% od 0 to chyba zero, nie?»