Steve Jobs nigdy nie poinformował, na czym polegały jego problemy - w wysłanym na początku roku liście (w którym informował, iż na sześć miesięcy rezygnuje z kierowania
Apple) napisał jedynie, że zdiagnozowano u niego pewien problem hormonalny. Niektórzy analitycy krytykowali szefa Apple za tę powściągliwość - tłumaczyli, iż jego wpływ na działania firmy jest tak ogromny, iż opinia publiczna (czyli przede wszystkim akcjonariusze) powinna wiedzieć, jak poważne są jego problemy zdrowotne.
Informator
The Wall Street Journal twierdzi, że Jobs faktycznie był poważnie chory - "Sprawa była poważna - Jobs dosłownie umierał z głodu przez prawie 9 miesięcy. Jego organizm nie był w stanie przyswajać protein. Ale podjęto niezbędne działania i problem rozwiązano".
Przez minione sześć miesięcy Jobsa zastępował dyrektor operacyjny Apple, Tim Cook. Na razie nie wiadomo dokładnie, kiedy Jobs pojawi z powrotem w Apple (wiadomo jedynie, że nastąpi to w czerwcu). Być może zobaczymy go już na przyszłotygodniowej konferencji Worldwide Developers Conference.
Warto dodać, że nie były to pierwsze poważne problemy zdrowotne Jobsa - w 2004 r. operacyjnie usunięto mu wyjątkowo rzadki nowotwór trzustki. Wtedy zniknął z Apple na trzy miesiące - więc aktualna półroczna nieobecność niejako potwierdza plotki, iż owe "problemy hormonalne" były naprawdę poważne.
Patentowy wpływ Jobsa na Apple Czytaj więcej o
Apple Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl