O zamiarach władz donoszą dwie gazety: "
"Times"" i "
"Telegraph"". Według opublikowanych w nich informacji brytyjska minister spraw wewnętrznych Jacqui Smith z Partii Pracy powołała się na niesprecyzowane jeszcze do końca plany ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych krajów członkowskich UE, zakładające wprowadzenie możliwości przeprowadzania ponadgranicznych "zdalnych przeszukiwań" ("Remote Searches"). Nawet siły policyjne z innych krajów UE miałyby uzyskać niezauważalny przez użytkownika dostęp do dysków twardych obywateli dowolnego państwa członkowskiego - o ile w tym ostatnim obowiązywałyby odpowiednie regulacje dotyczące internetowych przeszukiwań.
Po wprowadzeniu takich przepisów brytyjscy inspektorzy prowadzący dochodzenie w ramach odpowiedniego unijnego postanowienia bądź zarządzenia mogliby uzyskać prawo do "włamywania się" do komputerów obywateli takich krajów jak np. Niemcy. Byłoby to możliwe, gdyż od początku stycznia u naszych zachodnich sąsiadów weszła w życie kontrowersyjna nowelizacja prawa, pozwalająca funkcjonariuszom Federalnego Urzędu Kryminalnego (Bundeskriminalamt, BKA) na przeprowadzanie tajnych internetowych przeszukiwań. Z drugiej strony inspektorzy z BKA otrzymaliby również prawo do zdalnego przeszukiwania brytyjskich komputerów - także bez konieczności uzyskania nakazu sądowego.
Brytyjscy politycy opozycyjni oraz eksperci zajmujący się ochroną danych są zdecydowanie przeciwni propozycjom tamtejszego MSW oraz Brukseli. Dominic Grieve z Partii Konserwatywnej - który w
gabinecie cieni jest ministrem spraw wewnętrznych - uważa, że tajne przeszukiwania online mogą być wprawdzie pożytecznym narzędziem dla służb śledczych, jednak "praktykowanie takich metod rodzi poważne problemy z punktu widzenia ochrony danych". Rząd powinien najpierw wyjaśnić, w jaki sposób tego rodzaju działania będą przebiegać w rzeczywistości i jakie środki zostaną przedsięwzięte przeciwko potencjalnemu nadużywaniu proponowanych przepisów.
Shami Chakrabarti, przewodnicząca brytyjskiej organizacji praw obywatelskich
Liberty mówi z kolei, że podstawy prawne dla mających obowiązywać na terenie UE zdalnych przeszukiwań są dość wątłe. Planowane metody porównała ona do klasycznego włamania do mieszkania. Aby wprowadzić możliwość przeprowadzania zdalnych przeszukiwań, poszczególne kraje musiałyby uchwalić nowe prawa, uwzględniające zezwolenia sądowe oraz formy kontroli tego rodzaju postępowań przez organy sprawiedliwości. W przeciwnym wypadku stosowanie takich metod oznaczałoby uderzenie we wszelkie formy ochrony sfery prywatnej obywateli.
Przedstawiciel brytyjskiego MSW podkreślił z kolei, że w Brukseli
uzgodniono strategiczną koncepcję zwalczania cyberprzestępczości, obejmującą także zdalne przeszukiwania. Brytyjski rząd pracuje obecnie wraz z innymi państwami członkowskimi UE nad rozwojem bardziej szczegółowych propozycji.
Zdaniem ekspertów prawnych i policyjnych w Wielkiej Brytanii już od dłuższego czasu istnieją odpowiednie regulacje dotyczące tajnego dostępu do systemów informatycznych. Przedstawiciele policyjnego stowarzyszenia
ACPO (Association of Chief Police Officers) wskazali na uchwaloną w 2000 roku ustawę regulującą zagadnienia uprawnień obserwacyjnych i śledczych - Regulation of Investigatory Powers Act (
RIPA). Zgodnie z nią policja ma w szczególnych przypadkach - przy podejrzeniach o ciężkie przestępstwa - prawo do tajnych przeszukiwań mieszkań. W ramach takich działań funkcjonariusze mogą też dokonywać szczegółowych oględzin znalezionych komputerów, a także instalować na nich oprogramowanie monitorujące (np. keyloggery). "Niewielka liczba" takich operacji została już przeprowadzona w ubiegłym roku w ramach 194 tajnych przeszukiwań mieszkań. Richard Clayton, naukowiec z uniwersytetu w Cambridge widzi kolejną podstawę prawną dla sieciowych przeszukiwań w uchwalonej w 1990 roku ustawie
Computer Misuse Act. Pozwala ona organom ścigania na uzyskiwanie autoryzowanego przez władze dostępu do systemów informatycznych.