http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Poczta Polska - muzeum absurdu

Marta Czekaj
2012-01-27, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 12:33

"Skoro politycy uważają, że państwowy monopol na dostarczanie poczty jest korzystny dla klienta, to dlaczego monopoliści za wszelką cenę próbują uniemożliwić wejście konkurencji na rynek? Przecież klienci nie będą wybierali tego, co jest dla nich niekorzystne. "Kpiące słowa Miltona Friedmana idealnie pasują do polskiej rzeczywistości pocztowej. Dla niej czas zatrzymał się w latach 80. - sfrustrowani klienci, długie kolejki, "nieczynne" okienka i sterty listów. Dodając obecne 2 mld przesyłek rocznie, 90 tys. pracowników, 8 tys. placówek oraz znikomą konkurencję, nasz rodzimy pocztowy dinozaur w dalszym ciągu tworzy całkiem przyzwoity monopol. Według zapowiedzi i Poczty, i jej rywali, w styczniu 2013 r. czeka nas rewolucja. Jest o co się bić - wartość polskiego rynku pocztowego to (bagatela!) 7 miliardów złotych.

Co z tą Pocztą?

W dobie internetu i bankowości elektronicznej niestety każdy z nas, przynajmniej od czasu do czasu, zmuszony jest zmierzyć się z niedostarczoną przesyłką, zostawionym awizo, karteczką "przerwa obiadowa", czy nader nieuprzejmą panią w okienku. Za niedościgniony wzór można uznać Royal Mail - angielska pocztę królewską, nowoczesny skandynawski Posten, jak i niemieckie Deutsche Post. Ta pierwsza, oficjalnie powstała w XVII wieku, ma ok. 14 tys. lokalizacji, mimo, że od 2006 roku brytyjski rynek pocztowy jest w pełni otwarty. Jako silna pocztowa marka obecna jest również obecna na rynku przesyłek kurierskich aż w 34 krajach poza Wielką Brytanią. Z kolei w Norwegii, czy Szwecji usługi pocztowe dostępne są w centrach handlowych lub nawet w supermarketach. Natomiast Deutsche Post jako jedna z największych na świecie organizacji pocztowych, przynosząca kilkudziesięciomilionowe dochody, wykazuje pełna automatyzację i bieżący monitoring sprawności systemu. Mimo że narzekanie to podobno narodowe hobby Polaków, to o swoje przesyłki obawiają się również Włosi. Poste Italiane wciąż gubi zagraniczne przesyłki, chociaż po restrukturyzacji w 1998 roku zaczęła przynosić zyski i z roku na rok poprawia swoją funkcjonalność. Poza tym inwestuje w usługi finansowe, które są najbardziej zyskownym obszarem jej działania.

Drogi monopol

W Polsce państwo uporczywie dba o monopol Poczty Polskiej, która funkcjonuje jako przedsiębiorstwo użyteczności publicznej (tzw. PUP). Skutkuje to nie tylko złą jakością usług, ale i ich ceną. W Unii Europejskiej, patrząc proporcjonalnie do zarobków, płacimy najwięcej. No ale kto inny jak nie klienci zapłaci za przerosty zatrudnienia, tak bardzo typowe dla państwowych monopolistów, oraz utrzymywanie nieefektywnej biurokracji.

Innym problemem są nagminnie ginące przesyłki, które w większości przypadków powinny być traktowane jako skradzione - w końcu "w powietrzu się nie rozpływają". Co więcej, podobno towar z okradanych na poczcie paczek świetnie sprzedaje się na aukcjach w internecie.

Nie zadowala również terminowość dostarczania przesyłek, a raczej ich nieterminowość. Mało która z usług Poczty Polskiej spełnia wytyczne narzucone przez Urzędu Komunikacji Elektronicznej (organ regulujący działalność pocztową i telekomunikacyjną) (patrz: Wykres.1).

Wykres 1 Terminowość listów i paczek dostarczanych przez pocztę Polską





Źródło: Opracowanie - dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE)

* (D+n) - jako "n" oznaczona jest liczba dni, które upłynęły od dnia nadania do dnia doręczenia przesyłki (przy czym do terminów nie wlicza się dni ustawowo wolnych od pracy oraz sobót).

*** "Na zielono" oznaczone są wyniki operatora spełniające cel w zakresie terminowych doręczeń.



Warto również wspomnieć o automatyzacji systemów i elektronicznym monitoringu przesyłek. Poczta nie przejmuje się za bardzo statusem wysłanego listu czy paczki. Z doręczeniem jest podobnie. Listonosze, za którymi stoją silne związki zawodowe, inaczej niż sugeruje nazwa ich zawodu, listów nie noszą, zostawiając jedynie awizo. Tym samym, my - klienci, na razie możemy zapomnieć o powszechnej w prywatnych kurierskich firmach usłudze, jaką jest dzwonienie do klientów i uzgadnianie z nimi godziny dostarczenia przesyłki.

Reklamacje raczej problemów nie rozwiążą, bowiem Poczta ma do nich dość obojętny stosunek. W 2010 roku klienci zareklamowali ponad 322 tys. usług pocztowych, z czego ponad 230 tys. było usługami Poczty Polskiej. Co więcej, u operatorów niepublicznych odsetek reklamacji uznanych jest bardzo wysoki - blisko 54% reklamacji zostało u nich uwzględnionych, podczas gdy w przypadku narodowego operatora współczynnik ten wyniósł niespełna 18%.



Wykres 2: Reklamacje usług Poczty Polskiej i operatorów niepublicznych - struktura wg sposobu rozpatrzenia



Źródło: Opracowanie - dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE)

Wiele kontrowersji wywołują również zlecenia dla państwowej Poczty. Chociażby umowa z ZUSem na dostarczanie rent i emerytur, czy usługa Poczty - "Przesyłka Aglomeracja" - zwolniona z podatku VAT, przez co operator posądzany jest o jawny dumping.

Źródło: Gazeta Trend
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów