http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gilowska: 52 mld zł deficytu siedzą już w tegorocznym budżecie

ab
2009-09-08, ostatnia aktualizacja 2009-09-08 09:29

- Z faktu, że jakoś się telepiemy, nie wolno wyciągać wniosku, że jest dobrze. Innym idzie gorzej, ale to są państwa bogatsze, zasobniejsze, mające wiele amortyzatorów rozwojowych - mówi w wywiadzie dla "Polski" profesor Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów w rządach PiS.

Jak to jest, że jednego dnia jesteśmy najlepsi w Europie, gdy chodzi o wzrost gospodarczy, a drugiego okazuje się, że ten wzrost nic nie daje i deficyt budżetowy rośnie lawinowo? - pyta gazeta.

- To akurat jest nietrudne do wyjaśnienia: po prostu przesadziliśmy z propagandą naszego liderowania w Europie. (...) To nasze chwalenie się naszym wzrostem gospodarczym jako sporym sukcesem jest nieco komiczne. Bo to jest wzrost bardzo mały, mieszczący się w granicach błędu statystycznego. A błędy statystyczne w szacowaniu PKB w ujęciu kwartalnym są, o czym wiedzą specjaliści, naprawdę spore - zauważa prof. Gilowska.

Zdaniem pani minister, przyczyną tego jest fakt, iż informacje, na podstawie których się te dane szacuje, dotyczą głównie dużych firm. Tak naprawdę przy naszym stanie statystyki i umiejętności przetwarzania danych statystycznych, wiarygodny szacunek PKB poznajemy dopiero na wiosnę następnego roku. Równie dobrze można by uznać, że szacujemy wzrost na 0,5 albo 0,2. Błędy są wpisane w te kalkulacje - stwierdza pani profesor.

Gilowska twierdzi, że tegoroczny deficyt skryty jest już w budżecie na 2009 rok. Wylicza:

- Oficjalny deficyt w kwocie 27,2 miliardy powiększymy o 9,7 miliarda złotych wyekspediowane do Krajowego Funduszu Drogowego, żeby sobie pożyczał na budowę dróg, jak zajdzie taka potrzeba. I pożycza. Następnie niedopłacone 7-8 miliardów dotacji budżetowej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, żeby sobie ZUS pożyczył na rynku. To już razem 45 miliardów. Do tego trzeba dodać pozostałe 13,5 miliarda, które były zaplanowane na drogi w 2009 roku. I przy nowelizacji budżetu jakoś zniknęły. Co więc naprawdę się dzieje? Dusimy program drogowy, a i tak się zadłużamy. Proszę policzyć - w sumie ponad 58 miliardów złotych! Ale czy to są te same miliardy, co brakujące w budżecie na 2010? Nie wiem. Prawda jest taka, że gdzieś po drodze wiele rachunków po prostu się nie zgadza, nie tylko ten.

  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

  • "Polska": Tajemnice budżetowego deficytu jurny_jerzy 08.09.09, 09:07

    Tylko że jakby rządził PiS, to, obawiam się, ta propaganda sukcesu byłabyjeszcze bardziej nachalna i zostalibyśmy tygrysem gospodarczym Niemcom iRosjanom na pohybel. Jednym zaś z głównych »

  • Gilowska:P. Gilowska budzi zdumienie pioma1-easy 08.09.09, 12:53

    Zawsze szanowalem p.Gilowska jako ekonomiste, ale to co wyprawia teraz i wczasie rzadow pisuarow to tego nawet nazwac sie nie da. Toz to czystapropaganda strachow typowa dla kaczopisuarow, »

  • Gilowska: 52 mld zł deficytu siedzą już w tegor... piotr33k2 08.09.09, 17:07

    rzad tuska i rostowski zachowuje się bardzo elastycznie,racjonalnie i rozsadnie co przynosi w miare stabilne przejscie przez nas swiatowego kryzysu co docenia cała europa.szkoda że nie ma »