Po poniedziałkowym głosowaniu w Izbie Reprezentantów Demokraci nie mieli tęgich min. Republikanie zgodzili się na podwyższenie limitu zadłużenia o przynajmniej 2,1 bln dol. pod warunkiem, że nie będzie żadnych podwyżek podatków. I postawili na swoim. Zdaniem Demokratów cięcia budżetowe na poziomie 2,4 bln dol. w ciągu 10 lat dotkną głównie biednych Amerykanów. Emanuel Cleaver, demokrata z Missouri nazwał porozumienie "pokrytą cukrem szatańską kanapką".
Za granicą obawy wzbudza głównie to, że cięcia mogą okazać się niewystarczające. Dziennikarze brytyjskiego "Guardiana" piszą, że porozumienie amerykańskich polityków w sprawie długu wcale nie gwarantuje utrzymania przez USA najwyższej oceny wiarygodności kredytowej AAA. Zwłaszcza że amerykańska gospodarka ostatnio radzi sobie słabo - w II kw. wzrost
PKB sięgnął tam 1,3 proc. Niski wzrost oznacza słabsze przychody z podatków i, potencjalnie, konieczność dalszych oszczędności.
Ewentualnego obniżenia ratingu USA powinny się bać w szczególności kraje, których instytucje finansowe (banki centralne, banki komercyjne czy
fundusze inwestycyjne) mają w swoich portfelach amerykańskie papiery skarbowe. W sumie mniej więcej jedna trzecia amerykańskiego
długu publicznego jest w rękach inwestorów zagranicznych (resztę kupili inwestorzy amerykańscy, z których największy to... Rezerwa Federalna).
Spośród wszystkich zagranicznych inwestorów najwięcej amerykańskich papierów skarbowych - za ponad 1,1 bln dol. - mają Chińczycy. Druga jest Japonia, która ma
obligacje USA warte 912,4 mld dol.; dla porównania Polska - 27,9 mld dol.
To właśnie z Pekinu docierają wyraźne głosy zaniepokojenia sytuacją w USA. "Chociaż Stany Zjednoczone uniknęły niewypłacalności, ich problemy z długiem pozostają nierozwiązane" - napisała rządowa tuba, gazeta "People's Daily". Według gazety problemy z zadłużeniem "stwarzają zagrożenie dla ożywienia amerykańskiej gospodarki i ukrywają jeszcze większe ryzyka dla globalnej gospodarki". Chińscy ekonomiści na łamach prasy już wzywają do większej dywersyfikacji chińskich rezerw walutowych (sięgających 3,2 bln dol.).
Na Amerykanach suchej nitki nie zostawił rosyjski premier
Władimir Putin. - Żyją ponad stan i przerzucają część swoich problemów na światową gospodarkę - powiedział na spotkaniu z młodzieżą. - Żyją jak pasożyty na światowej gospodarce - dodał. Rosyjskie instytucje finansowe miały w maju amerykańskie obligacje warte 115,2 mld dol., o ponad 60 mld dol. mniej niż jeszcze w październiku 2010 r.