http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czwartek, koniec sesji: WIG20 na małym plusie. Niepewność

Maciej Samcik
2010-09-09, ostatnia aktualizacja 2010-09-09 17:34

Po środowej euforii na warszawskiej giełdzie nie było w czwartek ani śladu. WIG20 po początkowych spadkach wyszedł na mały plus

Maciej Samcik
Maciej Samcik
Po środowym wybuchu optymizmu na warszawskiej giełdzie inwestorzy w czwartek musieli odpowiedzieć sobie na pytanie czy to był jednorazowy wzrost zainteresowania polskimi akcjami, czy też warto je kupować przynajmniej w średnim terminie? WIG20 był w środę najszybciej rosnącym indeksem w Europie, zaś jego dystans do rocznego szczytu notowań, ustanowionego w kwietniu, stopniał do 5 proc.

Czy jednak sytuacja w gospodarce i spółkach giełdowych jest aż tak dobra, by kusić się o bicie rocznych rekordów notowań? Cóż, ceny polskich akcji w porównaniu z kursami na innych rynkach są relatywnie wysokie. Do tego dochodzi niepewność co do nastrojów panujących na świecie. Na dłuższą metę stan światowej gospodarki nie uzasadnia przecież dalszego marszu cen akcji w górę.

To wszystko są jednak teoretyczne rozważania przy zielonym stoliku, a przecież rzeczywiste nastroje inwestorów wykuwają się w czasie emocjonującego handlu. Z tego punktu widzenia czwartek zaczął się nieźle. Japoński indeks Nikkei poszedł w górę o 0,8 proc., a w ślad za nim wszystkie inne giełdy azjatyckie. W Europie początkowo było gorzej, indeks CAC40 na giełdzie w Paryżu wystartował pół procentu na minusie. Potem jednak nastroje się nieco poprawiły, giełdy w Paryżu i Frankfurcie kończyły dzień zarobkiem ok. 0,6-1 proc.

W Ameryce dzień zaczął się również na plusie (niewielkim, raptem 0,8 proc.), Nasz WIG20 tracił w pierwszych transakcjach 0,2 proc., ale na koniec sesji był tyle samo nad kreską. Po środowym wystrzale optymizmu inwestorzy nie widzieli już jednak możliwości, by nasz parkiet drugi dzień z rzędu przewodził światowym wzrostom.

Inwestorzy lokujący w akcje szukali wskazówek na rynku walutowym. A tam szło ku dobremu. Euro przestało rosnąć i w czwartek rano kosztowało mniej, niż 1,27 dol. Gdyby ten trend wzmacniania dolara wobec europejskiej waluty miał się utrzymać, mogłoby to zwiastować mniejszy apetyt inwestorów na ryzyko. A to uderzyłoby w nastroje na rynku akcji. Na szczęście gracze na rynku walutowym wzięli się w garść i euro w połowie czwartkowych notowań kosztuje znów powyżej 1,27 dol.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów