Po wtorkowym spadku cen akcji inwestorzy w Warszawie zastanawiali się, czy rynek przypadkiem nie potrzebuje nieco dłuższego odpoczynku przed dalszymi wzrostami. Okazało się, że nie: na parkiet znów wrócił kolor zielony, choć trzeba też przyznać, że wzrosty nie były zbyt imponujące. Na popołudniowym zamknięciu indeks największych spółek WIG20 zyskał 0,76 proc. Z kolei indeks całej giełdy WIG zakończył dzień jednoprocentowym wzrostem.
Środowym celem dla indeksu największych spółek było wyraźne przebicie poziomu 2400 pkt. I to zadanie inwestorzy wykonali na piątkę. Wartość 2412 pkt., którą WIG20 osiągnął na koniec dnia (w trakcie sesji było jeszcze lepiej, dzienne maksimum wyniosło 2420 pkt.), to dobra zaliczka przed najważniejszym testem. Przed głównym barometrem giełdy otwiera się bowiem coraz szerzej możliwość ataku na roczny szczyt osiągnięty w styczniu, który znajduje się na poziomie ok. 2500 pkt.
Można narzekać, że kupujący nie potrafili w środę mocniej zaznaczyć swojej przewagi, ale przecież jeszcze rano nastroje były mizerne. Żadna z kilkunastu giełd azjatyckich nie zakończyła sesji wzrostem lub spadkiem większym niż dziesiąte części procentu. A i indeksy w Europie Zachodniej zaczęły dzień minimalnie pod kreską. Atmosfera zaczęła się ocieplać dopiero po południu. Ostatecznie najważniejsze na Starym Kontynencie indeksy - DAX i CAC - zakończyły dzień 0,7-1 proc. nad kreską. A giełdy na Wall Street zaczęły dzień od całkiem wyraźnego wzrostu notowań.
Przedpołudniowa nerwowość była o tyle uzasadniona, że wiadomości nadchodzące z otoczenia giełd nie napawały optymizmem. Inwestorom nie przypadły do gustu statystyki o produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii w styczniu, bo okazały się gorsze od oczekiwań.
Nastrojów nie poprawiły też wieści dotyczące inflacji w Niemczech. Okazała się ona nieco wyższa od prognoz, choć chyba nie o tyle, by nieść za sobą jakieś zagrożenie podwyżkami stóp procentowych (a tych inwestorzy na giełdach akcji boją się jak diabeł święconej wody). Liczba wniosków o kredyt hipoteczny w USA też nie zachwyciła, bo spadła w stosunku do poprzedniego pomiaru. W tych okolicznościach trzeba docenić tę, choćby umiarkowaną, chęć inwestorów do zakupów akcji.