W poniedziałek na giełdach europejskich było dość spokojnie. Giełda na Wall Street nie działała z powodu święta. Ale to nie znaczy, że w amerykańskiej gospodarce nic się nie działo. Prezydent Barack Obama zapowiedział bowiem kolejne programy mające wspierać kulejący wzrost amerykańskiej gospodarki. W poniedziałek ogłosił warty 50 mld dol. program modernizacji autostrad, linii kolejowych i lotnisk.
Na inwestorach w Europie specjalnego wrażenia to nie zrobiło. We wtorek od rana na giełdach Starego Kontynentu dominowały bowiem spadki. Po południu główne wskaźniki na zachodzie naszego kontynentu traciły nawet 1-1,5 proc. Inwestorzy coraz bardziej obawiają się o kondycję dużych europejskich instytucji finansowych po doniesieniach prasowych, że część stress testów (badania kondycji banków) może być niewiarygodna, a banki mogą mieć w swoich portfelach więcej ryzykownych obligacji rządowych krajów będących w tarapatach gospodarczych.
Tym razem obiecanki prezydenta Obamy okazały się niewystarczające do poprawy nastrojów inwestorów za oceanem. Wall Street otworzyła się po dyktando Europy - o godzinie 16.30 naszego czasu główne indeksy amerykańskie traciły nieco poniżej 1 proc.
W takim otoczeniu ciężko było inwestorom w Warszawie zabrać się do kupowania akcji. Podejmowali próby, ale bezskutecznie. W ciągu całej sesji WIG20 ani na chwilę nie wyszedł ponad poziom z poniedziałkowego zamknięcia. Kończył notowania 0,4 proc. pod kreską będąc na poziomie niecałych 2479 pkt.
Wśród największych spółek w Warszawie wyróżnił się PBG, którego akcje zyskały 1,3 proc. oraz PKO BP - wzrost o 1,4 proc. Akcje Biotonu zyskały aż 4,8 proc., ale tutaj zawsze tak wysokie wahania tłumaczy groszowy kurs akcji firmy. WIG20 w dół pociągnął KGHM, którego walory straciły niemal 1,8 proc. oraz Pekao - spadek ceny akcji o 1,3 proc.
Z rynku walutowego od rana płynęły nie najlepsze wiadomości dla osób mających kredyty w obcych walutach. Złoty bowiem tracił na wartości. To głównie skutek osłabienia euro względem dolara. Frank szwajcarski kosztował po południu już ponad 3,06 zł, czyli o 6 groszy więcej niż w poniedziałek, euro było po 3,94 zł, a dolar kosztował 3,09 zł.