Po raz kolejny obeszli się smakiem inwestorzy liczący, że indeks blue chipów po kilku nieudanych próbach sforsuje próg 2500 pkt. Od rana przeważali sprzedający - na otwarciu WIG20 stracił 0,2 proc. Głębsza przecena przyszła po południu, gdy dotarły wieści o słabych danych makro z USA. Wzrost PKB w II kw. wyniósł 2,4 proc. i był minimalnie poniżej prognoz. To już kolejny niepokojący sygnał z gospodarki amerykańskiej po załamaniu sprzedaży domów z powodu zakończenia rządowych dopłat. W efekcie część ekonomistów mówi o ryzyku drugiego dna recesji w USA, co nie sprzyja giełdom.
Na Wall Street po informacjach o PKB indeksy poszły w dół, podobnie zareagowały rynki w całej Europie. W końcówce sesji indeksom pomogła poprawa wskaźnika optymizmu konsumentów amerykańskich, ale całości strat WIG20 nie odrobił. Ostatecznie WIG20 stracił 0,4 proc. i zbliżył się do 2450 pkt. Aktywność inwestorów była umiarkowana - obroty wyniosły 1,6 mld zł. Na tak słabym rynku pokonanie granicy 2500 pkt jest problematyczne, bo brakuje świeżego kapitału. Nie ma też wielu pozytywnych impulsów, bo dotychczasowe wyniki kwartalne spółek nie są na tyle dobre, aby wywołały zwyżki.
Za to inwestorzy głowią się, jakie skutki będą miały plany finansowe rządu na najbliższe lata. Rząd zamierza sprzedać część akcji PKO BP oraz PZU, co sprawi, że na rynku pojawią się duże konkurencyjne pakiety akcji tych wielkich spółek. Często perspektywa takiej konkurencji akcji na rynku pierwotnym źle wpływa na notowania na rynku wtórnym. PKO BP potaniało w piątek o 1,5 proc., a PZU podrożało o 1 proc. Ostatnio akcje ubezpieczyciela mają bardzo dobrą passę i osiągnęły najwyższy poziom w historii. Cena PZU wynosi 394 zł, a w ofercie publicznej sprzedawano je po 312,50 zł. Kto nadal trzyma PZU, zyskuje już 26 proc.
Na rynku walutowym panował spokój. Złoty po osiągnięciu kursu 4 zł za euro wyraźnie wyhamował, ale na horyzoncie nie widać większej korekty. Taka skala umocnienia na razie najwyraźniej odpowiada inwestorom. Euro kosztowało 4,00 zł, frank - 2,94 zł, a dolar - 3,07 zł. Na rynku eurodolara nieznacznie umocniła się amerykańska waluta - za euro płacono 1,30 dol.