Analitycy już od kilku dni spodziewali się, że rynek może odreagować. Na korektę zapowiadało się już we wtorek, ale wtedy m.in. zaskakująco dobre dane o sprzedaży detalicznej podbudowały inwestorów i jeszcze raz zachęciły do kupowania. Do tego mocno wzrósł indeks zaufania konsumentów w USA, a prezydent Barack Obama jeszcze raz nominował na stanowisko szefa Fed Bena Bernanke. WIG20 zyskał ostatecznie 1,2 proc. kończąc sesję na kolejnym w tym roku rekordowym poziomie 2317 pkt. To aż o 13 proc. więcej niż tydzień wcześniej.
Jednak w środę obrona poziomu 2300 pkt nie powiodła się, chociaż jeszcze z samego rana wydawało się to możliwe. WIG20 w pewnym momencie tracił tylko 0,4 proc., ale w miarę upływu sesji spadki się pogłębiały.
Tym razem nie pomogły kolejne dobre dane napływające z Ameryki. Tam okazało się, że sprzedaż nowych domów w lipcu wzrosła aż o 9,6 proc. Poza tym okazało się, że zamówienia na dobra trwałe w USA wzrosły w lipcu o 4,9 proc. a nie jak prognozowali analitycy o 3 proc.
Te dane wystarczyły, by podźwignąć nieco do góry indeksy w Zachodniej Europie. Dzięki temu zmniejszyły one straty. Także indeksy w USA po początkowych spadkach wyszły nawet niedługo po otwarciu na lekkie plusy. Niestety rynkom wschodzącym ta sztuka się nie udała, a GPW okazała się największą ofiarą środowej przeceny. Podczas gdy budapeszteński BUX stracił ostatecznie 1,7 proc., a praski PX - 2,3 proc., indeks WIG20 w Warszawie pogrążył się spadając o 2,9 proc. Kończył więc sesję poniżej poziomu 2250 pkt.
Wśród największych spółek największe spadki zanotował BRE Bank - prawie 8,3 proc. Kilka spółek straciło ponad 6 proc. m.in. Getin Holding, Pekao S.A. oraz TVN. Na plusie sesję zakończyły tylko Cyfrowy Polsat, Cez i PKN Orlen.
Wraz z wyprzedażą na giełdzie nieco pary stracił też złoty. Jeszcze w środę rano euro kosztowało nawet poniżej 4,07 zł, około godziny 17 już około 4,11 zł. Kurs franka szwajcarskiego w tym czasie kształtował się na poziomie 2,7 zł. Złoty najwięcej stracił do dolara, za którego po południu płacono już około 2,89 zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza