http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hamilton zamiast Depardieu? Co czeka klientów BZ WBK jeśli przejmie ich Santander?

Maciej Samcik
2010-09-08, ostatnia aktualizacja 2010-09-08 09:06

Wyścig o BZ WBK jest na ostatniej prostej. Każdy jeszcze ma szansę, ale - powiedzmy sobie szczerze - każde inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo hiszpańskiego Santandera byłoby niespodzianką. Co może czekać klientów banku po takim rozstrzygnięciu?

Decyzja irlandzkiej grupy AIB w sprawie nowego inwestora dla BZ WBK jest wciąż nieznana. Na podstawie przecieków docierających do dziennikarzy wydaje się, że najbardziej prawdopodobny jest wybór hiszpańskiej grupy Santander. Prezes i kilku członków zarządu BZ WBK było w Hiszpanii na zaproszenie AIB i rozmawiało z prezesem całej hiszpańskiej grupy oraz z przedstawicielami rady nadzorczej. Gdyby Irlandczycy i Hiszpanie nie byli po słowie, do spotkań na tak wysokim szczeblu pewnie by nie doszło.

Jednak wciąż nie wiadomo, czy Santander i AIB ostatecznie się dogadają. Hiszpanie są znani z tego, że nie przepłacają i jeśli nie zobaczą perspektywy wyciągnięcia sporych zysków z tej inwestycji, mogą w każdej chwili odpuścić. Na razie jednak ani do BNP Paribas, ani do PKO BP nie dotarł z Dublina żaden sygnał o rozstrzygnięciu. Francuzi uważają swoją ofertę za "bardzo agresywną", także pod względem cenowym, w PKO BP zaś - za "najsolidniej przygotowaną".

A jeśli jednak wygra Santander, którego twarzą reklamową jest kierowca bolidu Formuły 1 Lewis Hamilton? Co czeka klientów i pracowników BZ WBK? Czytaj dalej, ale zajrzyj też do blogu "Subiektywnie o finansach": Hiszpański inwestor zaprowadziłby nowe porządki w BZ WBK

Dla Santandera, trzeciego największego banku w Europie, byłby to już trzeci etap ekspansji w Polsce. Hiszpanie zaczęli przed laty od zakupu wrocławskiego pośrednika w kredytach samochodowych PTF, potem przejęli od Amerykanów polską odnogę banku AIG. Nie zawojowali jednak rynku, ze względu na niską rentowność wycofali się m.in. z oferowania w Polsce kredytów hipotecznych. Gdyby rzeczywiście stali się inwestorem strategicznym w BZ WBK, ich ekspansja w Polsce nabrałaby nowego wymiaru.

Hiszpanie znani są z szybkich, zdecydowanych ruchów i żelaznej konsekwencji. Każda linia biznesowa nieprzynosząca zakładanej rentowności jest bezwzględnie kasowana. Nie ma sentymentów ani czekania na lepsze jutro. W taki właśnie sposób w styczniu 2009 r. Santander z dnia na dzień zamknął swój polski dział kredytów hipotecznych. Hiszpanie oświadczyli, że ponieważ wojna cenowa sprowadziła marże do mało atrakcyjnych poziomów, to... ich taki biznes po prostu nie interesuje. Santander był pierwszym bankiem, który jasno postawił sprawę: wycofujemy się z walki o to, kto więcej dopłaci do hipotecznego klienta.

W czerwcu 2009 r. równie zdecydowanym ruchem zamknęli wszystkie 46 placówek w Polsce. I wyrzucili z pracy 200 spośród 667 pracowników. To nic nowego. Jak doniósł niedawno "Dziennik Gazeta Prawna", po przejęciu banku w USA wyrzucili tysiąc osób, w Brazylii zwolnili blisko 400.

Santander jest też znany z tego, że nie daje zbyt wielkiej swobody swoim bankom. To oznaczałoby nieuchronne zmiany w ofercie i sposobie reklamowania usług BZ WBK. Prawdopodobnie zniknęłyby reklamy z gwiazdami światowego kina i show-biznesu, z których słynie bank zarządzany przez Mateusza Morawieckiego. Santander ma własną gwiazdę - kierowcę F1 Lewisa Hamiltona.

Hiszpanie najpewniej postawiliby na to, czym zawojowali rynek w przeszłości: kredyty gotówkowe, ratalne i samochodowe (w zeszłym roku udzielili w Polsce prawie 3 mld zł pożyczek na samochody). Santander wspólnie z AIG i BZ WBK miałby w Polsce portfel kredytów gotówkowych wart 16 mld zł, wyprzedzając o dwie długości Eurobank (6 mld zł) oraz Lukas Bank.

Niewykluczone, że Santander przewróciłby też do góry nogami WBK-owską strategię sprzedawania niemal wyłącznie złotowych kredytów hipotecznych. Hiszpanie, oferując w Polsce "hipoteki", nigdy nie wzbraniali się przed kredytami we frankach. Teraz zapewne byłyby to kredyty we frankach i w euro, bo unijnej waluty Hiszpanie mają pod dostatkiem. Oferta dla hipotecznych klientów byłaby więc zapewne szersza, choć i droższa, bo Santander nigdy nie wdawał się w wojny cenowe.

Źródło: Finanse Wyborcza.biz
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos