W wywiadzie udzielonym niemieckiemu "Welt am Sonntag" Trichet przypomniał kompromisowy Pakt Stabilności i Rozwoju z 2004 r., który pozwolił na rozluźnienie dyscypliny budżetowej.
- Chciałbym, żeby niemiecka opinia publiczna protestowała wówczas równie ostro, jak wtedy, gdy decydowaliśmy się na wykupienie obligacji rządowych - powiedział odnosząc się do bezprecedensowej decyzji EBC z maja tego roku, której celem było powstrzymanie ataków spekulacyjnych i przywrócenie stabilności na rynku.
Według Tricheta Paryż i Berlin nie umiały utrzymać wysokich standardów, o które same walczyły. Zamiast tego same spowodowały rozmiękczenie surowych kar, które zakładał Pakt Stabilności i Rozwoju za rozdęcie wydatków publicznych. - Na rządach tych krajów nie można było polegać, nie tylko w ostatnich miesiącach, ale i latach - dodał.
Dostało się też bankowcom. Zdaniem Tricheta przesadnie wysokie pensje i premie oparte na krótkoterminowych zyskach zarządzanych przez nich instytucji były nieodpowiednie. - Nie miały nic wspólnego z fundamentalnymi zasadami demokracji - powiedział.
Przywódcy krajów UE porozumieli się w czwartek co do nałożenia na banki specjalnego podatku, z którego w przyszłości miałaby być finansowane pomoc finansowa dla tych instytucji. Mają też wspólnie wystąpić w czasie szczytu grupy G20 w Toronto (rozpoczyna się w przyszły weekend) z propozycją globalnego podatku od transakcji finansowych.
