O tym, że Polska jest gotowa dołożyć się europejskiego pakietu pomocowego opiewającego na kwotę 750 mld euro mówił minister finansów Jacek Rostowski. Nie wspomniał on jednak jak wysoka byłaby suma poręczeń.
Za ministra wysokość naszego wkładu wyliczył Goldman Sachs. Bank uważa, że Polska powinna dołożyć 28 mld euro (115 mld zł) - tyle musielibyśmy przekazać Europejskiemu Bankowi Centralnemu, gdybyśmy przyjmowali teraz wspólną walutę.
"Rzeczpospolita" przytacza wypowiedź wysokiego rangą brukselskiego urzędnika, który mówi, że skoro Polska nie jest w strefie euro, a pomoc byłaby dobrowolna, to nasz kraj mógłby zaoferować nie więcej niż 4 mld euro.
Ekonomiści mają nadzieję, że pieniądze z programu nigdy nie zostaną użyte - stałoby się tak tylko wówczas, gdyby jakiś kraj popadł w takie tarapaty jak ostatnio Grecja.