http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Trzeba zabezpieczyć giełdę przed wrogim przejęciem

Rozmawiał Tomasz Prusek
2010-05-07, ostatnia aktualizacja 2010-05-07 20:45

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już na początku przyszłego roku wprowadzimy WIG30 - mówi prezes GPW Ludwik Sobolewski



Pod koniec kwietnia Rada Giełdy wybrała obecnie urzędującego prezesa GPW na kolejną, czteroletnią kadencję. Pozostali członkowie dotychczasowego zarządu też zostali wybrani na nową kadencję: Lidia Adamska, Beata Jarosz i Adam Maciejewski. Sobolewski funkcję prezesa GPW pełni od czerwca 2006 r.



Tomasz Prusek: W dniu debiutu PKO BP prezes giełdy Wiesław Rozłucki był tak podenerwowany, że rano porysował samochód, wjeżdżając do podziemnego parkingu. Też będzie pan tak przeżywać środowy debiut PZU?

Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie: Debiut PZU to kolejne ważne polskie pięć minut na rynku kapitałowym. Podchodzę do tego ze spokojem, bo trochę jestem już oswojony z wielkimi wydarzeniami na giełdzie, szczególnie po ostatnim roku. W odstępie kilkunastu dni mieliśmy wtedy największą w Europie ofertę publiczną akcji Polskiej Grupy Energetycznej wartą 6 mld zł i ofertę nowych akcji PKO BP za 5 mld zł. Trzeba pamiętać, że od debiutu PKO BP sześć lat temu nasz rynek bardzo się zmienił. Staliśmy się liderem w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Pod względem wartości obrotów, wartości notowanych spółek, liczby i wartości debiutów staliśmy się więksi od Wiednia czy Aten, a także paru giełd zachodnioeuropejskich.

Wstanie pan w środę dużo wcześniej, aby osobiście dopilnować debiutu PZU?

- Ostatnio spać nie mogę, budzę się o 5 rano. Pewnie o tej porze wstanę też 12 maja. Na giełdzie już od kilku dni żyjemy w stanie podwyższonego napięcia w związku z PZU. Zastanawiamy się, w jaki sposób wprowadzić spółkę do WIG20. Podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu notowań PZU 12 maja o kwadrans przed innymi spółkami. Przeprowadzamy przydział akcji, na które zapisali się inwestorzy. Warto też wykorzystywać marketingowo ofertę PZU. Jest naprawdę duże zainteresowanie światowych mediów tym debiutem.

Za pasem debiut PZU, potem Taurona i GPW. W indeksie WIG20 robi się coraz ciaśniej. Kiedy obiecana rozbudowa tego indeksu z 20 do 30 spółek, czyli WIG30?

- Jeszcze musimy trochę poczekać, aby mieć większą grupę największych spółek. Czekamy na PZU, Taurona, być może dojdą kolejne, w tym zagraniczne, bo rynki IPO wokół nas powoli się odradzają. WIG30 musi być indeksem jakościowym, nie możemy sobie pozwolić na żadną propagandę. Za wiele osiągnęliśmy, by to nadwerężyć. W optymistycznym scenariuszu wprowadzimy WIG30 na początku przyszłego roku.

Jakie osiągnięcia giełdy ceni pan najbardziej w mijającej kadencji?

- Na początku powiedziałem sobie, że ważne jest, aby warszawska giełda wybiła się do statusu giełdy rozpoznawalnej przez otoczenie międzynarodowe poprzez ściągnięcie na parkiet spółek zagranicznych i międzynarodowych firm inwestycyjnych zawierających u nas transakcje. Mam tu poczucie niedosytu. Globalna bessa na rynku kapitałowym po upadku Lehman Brothers spowodowała, że zostało zdruzgotanych wiele projektów międzynarodowych prowadzonych przez nas na Ukrainie, Węgrzech, w Bułgarii, Czechach czy w państwach nadbałtyckich.

Drugim moim celem było zbudowanie rynku kompletnego, czyli do głównego i prestiżowego rynku akcji oraz instrumentów pochodnych (np. kontraktów terminowych) dodanie rynku spółek innowacyjnych oraz zaniedbanego przez 20 lat rynku obligacji korporacyjnych i komunalnych. Tak powstały NewConnect i Catalyst.

Pamięta pan swoje najtrudniejsze momenty w mijających latach?

- Miałem kilka. 13 lutego 2007, gdy doszło do awarii systemu transakcyjnego Warset, bo popsuło się pomocnicze urządzenie obsługujące system. 13 sierpnia 2009 r. awaria energetyczna zatrzymała funkcjonowanie giełdy.

W kryzysie 2008 r. dramaturgia niezasłużonych spadków na naszej giełdzie była duża. Nasze uzależnienie od procesów globalnych było wtedy bardzo dotkliwe. Ale nigdy nie byłem bliski zawieszenia notowań. Inna sytuacja to połowa sierpnia 2007 roku, WIG20 spadł w jeden dzień o 6 proc., a tu za dwa tygodnie mieliśmy startować z NewConnect, czymś totalnie nowym. Wielu mówiło - to się w ogóle nie uda, a w tych warunkach to już na pewno nie. Nie cofnęliśmy się i okazało się, że to była dobra decyzja.

Co jest największym wyzwaniem dla zarządu GPW w nowej kadencji?

- Równomierny rozwój wszystkich rynków GPW: akcji największych firm, instrumentów pochodnych, NewConnect, Catalyst, ochrona rynku przed konkurencją - przecież im jesteśmy atrakcyjniejsi, tym bardziej przyglądają się nam konkurencyjne platformy obrotu - i wzmocnienie międzynarodowej pozycji. Za dwa miesiące wybierzemy dostawcę nowego systemu transakcyjnego dla GPW, który uruchomimy z początkiem 2012 roku. Będzie temu towarzyszyć porozumienie o strategicznej współpracy z jedną z trzech giełd: NYSE Euronext, Nasdaq OMX lub London Stock Exchange. I oczywiście przygotowanie spółki do ukoronowania tych 20 lat giełdy, czyli do debiutu giełdowego.

W tym roku GPW ma być sprywatyzowana. Wiele wskazuje na to, że rozpocznie pan kadencję jako prezes giełdy prawie w 100 proc. państwowej, a zakończy, gdy będzie już w większości prywatna. Co oznacza zmiana własnościowa?

- W sensie czysto korporacyjnym cały czas się zmieniamy, bo jesteśmy już spółką płacącą dywidendę, czego wcześniej nie robiliśmy. Wypłaciliśmy pół miliarda złotych ze skumulowanych przez lata zysków, wypłacimy też dywidendę za rok 2009, a mieliśmy 91 mln zł zysku. Jako spółka publiczna też będziemy prowadzić taką politykę, aby dzielić się zyskami z akcjonariuszami. To, co się nie zmieni po prywatyzacji, to misja giełdy wobec całej gospodarki. To jest szczególna spółka, to nie maszyna, ale narzędzie do budowy rynku kapitałowego i pomyślności przedsiębiorstw. Ważne jest, aby po ofercie publicznej GPW wśród współwłaścicieli pojawiło się wielu indywidualnych inwestorów, którzy przez 20 lat sprzyjali jej rozwojowi, a także instytucjonalnych inwestorów, którym zależeć będzie na realizacji strategii GPW.

Gdy skarb państwa będzie mniejszościowym właścicielem giełdy, możemy sobie wyobrazić, że ktoś ogłasza wezwanie i wrogo przejmuje nad nią kontrolę. Czy będzie zabezpieczona przed takim scenariuszem jak np. Orlen?

- Giełdę należy chronić przed niepożądanym wpływem. Zagrożenia mogą pochodzić ze strony konkurentów, z którymi walczymy o kapitał na globalnym rynku. Ktoś może chcieć nas podskubać, bo jesteśmy już atrakcyjnym rynkiem. Gdyby giełdzie stała się krzywda, to odczuje to cała nasza gospodarka. Będą zabezpieczenia statutowe. Głównym sposobem będzie ograniczenie praw głosu z dużych pakietów akcji. W swoim czasie wszystko stanie się jasne.

  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów