http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

UniCredit obniżył cenę docelową Lotosu do 0 zł. Szczęśniak: To atak spekulacyjny

tm, PAP, Lotos
2008-11-24, ostatnia aktualizacja 2008-11-24 00:00

Analityk UniCredit Robert Rethy obniżył cenę docelową jednej akcji Lotosu do zera z 25 zł i podtrzymał rekomendację "sprzedaj". Zdaniem analityków, jest ponad 50-proc. prawdopodobieństwo, że Lotos może nie przetrwać. Zarząd Lotosu uważa te wnioski za bezpodstawne i zapowiada wystąpienie na drogę prawną. Zdaniem eksperta rynku paliw i gazu Andrzeja Szczęśniaka, "dokonano ataku spekulacyjnego na spółkę."

Warszawska giełda wycenia znajdujący się w rękach skarbu państwa pakiet akcji Lotosu na ponad 3 mld zł.
Fot. AG
Warszawska giełda wycenia znajdujący się w rękach skarbu państwa pakiet akcji...
ZOBACZ TAKŻE
W raporcie UniCredit o Lotosie, Rethy przyznaje, że nie jest w stanie w wiarygodny sposób wyznaczyć wartości dla akcji gdańskiej spółki.

"Widzimy ponad 50-proc. prawdopodobieństwo, że Lotos może nie przetrwać w obecnej strukturze, a w takiej sytuacji posiadacze akcji mogą stracić większość lub całość swoich pieniędzy" - napisano w raporcie UniCredit z 21 listopada, do którego dotarła PAP.

Zdaniem analityka, Lotos może zostać uratowany przez polski rząd lub PKN Orlen, ale ryzyko jest zbyt duże dla takich spekulacji.

"Teoretycznie Lotos może zbankrutować, ale rząd nie pozwoli mu umrzeć. Mniejszościowi akcjonariusze nie powinni z tym jednak wiązać wielkich nadziei. Banki, z zastawami na całości aktywów, będą miały pierwszeństwo" - napisał Rethy.

"Uważamy, że zastrzyk gotówki z rządu jest nieprawdopodobny. Może jednak przybyć rycerz na białym koniu. Czy po latach starań przejmie go za darmo PKN Orlen? (po przejęciu całości zadłużenia)" - dodał.

Zdaniem Roberta Rethy'ego problemem Lotosu jest jego ogromne zadłużenie związane m.in. z realizacją programu modernizacji rafinerii 10+.

"Teoretycznie Lotos ma dostęp do około 2,1 mld USD linii kredytowej, zabezpieczonej na obecnych i przyszłych aktywach rafineryjnych. Obecnie dług netto spółki wynosi +zaledwie+ 2,2 mld zł, ale spodziewamy się, że wzrośnie do 5,5 mld zł w 2011-12 roku" - napisał Rethy w raporcie UniCredit.

Analityk UniCredit prognozuje, że na koniec 2008 roku Lotos będzie miał 22 mln zł zysku netto, a w 2009 roku zysk gdańskiej spółki wzrośnie do 216 mln zł.

"2008 rok będzie bardzo słaby, praktycznie bez zysku netto, gdyż straty wzrosną w czwartym kwartale. Spodziewamy się niewielkich zysków w latach 2009-11, ale jakiekolwiek zaburzenia makro mogą zagrozić zyskom" - napisał.

Rethy spodziewa się, że w czwartym kwartale 2008 roku Lotos będzie miał ponad 400 mln zł straty netto.

Inwestorzy bardzo nerwowo zareagowali na raport UniCredit. Od początku poniedziałkowej sesji kurs akcji rafinerii mocno traci. O 9.40 za jedną akcję Lotosu płacono 12,70 zł, po zniżce o prawie 7 proc.

Lotos: Wnioski zawarte w rekomendacji Unicredit bezpodstawne

Zarząd Grupy Lotos uznaje wnioski zawarte w rekomendacji Unicredit za bezpodstawne - czytamy w komunikacie na stronie internetowej spółki.

Nie mające pokrycia w rzeczywistości są w szczególności sugestie dotyczące możliwego bankructwa spółki. Zarząd uznaje to za bezprecedensową próbę zdyskredytowania spółki w oczach inwestorów, klientów i instytucji finansujących - napisano w oświadczeniu.

Zarząd informuje, że spółka jest w dobrej kondycji finansowej. Płynność spółki zarówno w krótkim jak i długim terminie nie jest zagrożona. Spółka na bieżąco reguluje swoje zobowiązania i w dającej się przewidzieć przyszłości nie widać żadnych zagrożeń co do ich regulowania przez spółkę.

Perspektywy działania spółki nie uległy zmianie i nie są zagrożone. Kluczowe projekty inwestycyjne realizowane są bez zakłóceń zgodnie z przyjętymi założeniami, harmonogramem i modelem finansowym - głosi dokument.

Zarząd apeluje do inwestorów o niedokonywanie pochopnych decyzji inwestycyjnych opartych na nieodpowiedzialnej rekomendacji analityków Unicredit.

Zarząd wystąpi o ochronę praw spółki na drogę prawną. W pierwszej kolejności o całej sprawie zostaną poinformowane organy państwa odpowiedzialne za nadzór nad funkcjonowaniem polskiego sektora finansowego.

Pełny tekst oświadczenia na stronie internetowej spółki .

Pawlak: To ewenement na skalę światową

Obniżenie przez analityka UniCredit ceny docelowej jednej akcji Lotosu do zera to ewenement na skalę światową - poinformował na poniedziałkowej konferencji wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak.

"Tego typu działania mogą prowadzić do próby przejęcia instytucji za bardzo niską cenę" - powiedział Pawlak. Dodał, że sprawa raportu wymaga wyjaśnienia.

Komisji Nadzoru Finansowego bada sprawę raportu

Rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Łukasz Dajnowicz powiedział w poniedziałek PAP, że KNF analizuje "sprawę raportu UniCredit i przebieg notowań pod kątem ewentualnej manipulacji kursem Lotosu".

"Sprawdzamy również zgodność postępowania UniCredit z przepisami dotyczącymi rekomendacji" - dodał Dajnowicz.

Z kolei rzecznik ministerstwa skarbu Maciej Wewiór powiedział w poniedziałek PAP, że resort nie będzie komentował raportu Unicredit.

Inwestorzy bardzo nerwowo zareagowali na raport UniCredit. Od początku poniedziałkowej sesji kurs akcji rafinerii mocno traci. O 12.57 za jedną akcję Lotosu płacono 12,25 zł, po zniżce o ponad 10 proc.

Eksperci: Dokonano ataku spekulacyjnego na spółkę Lotos

Grupie Lotos nie zagraża bankructwo - uważają eksperci paliwowi, z którymi rozmawiała PAP.

Zdaniem eksperta rynku paliw i gazu Andrzeja Szczęśniaka, "dokonano ataku spekulacyjnego na spółkę Lotos, mającego na celu obniżenie jej wartości". "Nie jest to klasyczny atak funduszy, które przejmują spółki. Lotosowi nie grozi bankructwo" - dodał.

Podobnego zdania jest były minister gospodarki Piotr Woźniak. "Mam wrażenie, że UniCredit coś +rozgrywa+. Zarząd Lotosu powinien zareagować na raport UniCredit w sposób stanowczy, ofensywnie wyjść i pokazać, że spółka ma swoje atuty i niezagrożone perspektywy" - powiedział PAP Woźniak.

"Jeżeli UniCredit obniżył cenę jednej akcji Lotosu do zera, to usiłuje wykierować swoich inwestorów gdzie indziej. Pytanie gdzie? Mamy klimat zaostrzającej się konkurencji, nie tylko w sektorze bankowym" - dodał b. minister gospodarki.

Szczęśniak przypomniał, że Skarb Państwa ma około 60 proc. akcji Lotosu i wykluczył możliwość przejęcia właścicielskiego.

Zdaniem prezesa biura Reflex (zajmującego się monitorowaniem sytuacji na rynku paliwowym) Ryszarda Kaczmarka, obniżenie ceny docelowej jednej akcji Lotosu do zera może szokować.

"Można przypuszczać, że ktoś coś próbuje ugrać, tym bardziej, że ta wycena różni się od wycen innych instytucji dla Lotosu, które zawierają się między 30-42 zł" - powiedział. Zaznaczył przy tym, że spadające rekomendacje to efekt zamieszania panującego na rynkach finansowych.

Dodał, że co prawda wyniki finansowe Lotosu za III kwartał były zdecydowanie poniżej oczekiwań rynku, ale obniżenie ceny docelowej akcji do zera może dziwić. Wyjaśnił, że wpływ na słabsze wyniki miał wzrost długu netto spółki w ujęciu rocznym o 142 proc. To efekt - jak powiedział - spadku marż oraz tego, że Lotos realizuje obecnie program modernizacyjny i musi zabezpieczać się kredytami.

Dodał, że pomimo tego przed spółką są dobre perspektywy rozwoju. Mamy obecnie do czynienia ze spadkiem cen paliw, a dzięki temu ich sprzedaż może w przyszłym roku wzrosnąć. Zaznaczył, że Lotos jest postrzegany przez rynek jako spółka, która ma kłopoty, ale nie są one na tyle wielkie, że nie może z nich wyjść.

  • 56 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów