http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krwawy bilans bessy indeksów i największych spółek

Tomasz Prusek
2008-07-13, ostatnia aktualizacja 2008-07-14 00:00

Przez rok bessy największe straty ponieśli posiadacze akcji spółek deweloperskich i spożywczych. Z firm wchodzących w skład WIG20 przecenie oparł się jedynie czeski potentat energetyczny CEZ


 0,03MB
0,03MB
Na początku lipca zeszłego roku indeks WIG ustanowił rekord wszech czasów na poziomie ponad 67 tys. pkt. Zakończyła się ponad czteroletnia hossa, która wywindowała najszerszy wskaźnik GPW aż o 360 proc. Początkowo bessa, której zapalnikiem na całym świecie był kryzys hipoteczny w USA, dotknęła u nas przede wszystkim małe i średnie spółki. Były one ulubieńcami inwestorów indywidualnych i specjalistycznych funduszy. Widząc taniejące od początku lata "maluchy" i "średniaki", zarządzający funduszami starali się przerzucać kapitały na największe spółki z WIG20. Dlatego indeksowi blue chipów udało się jeszcze pod koniec października ustanowić nowy rekord, podczas gdy przecena małych i średnich firm nie została już zahamowana. Widać to po skali spadku indeksów, gdzie prym wiedzie mWIG40 (minus 57 proc.) skupiający średnie spółki. Podczas gdy indeks 20 największych firm WIG20 stracił w skali roku "jedynie" 35 proc.

Rozwarstwienie taniejących spółek odbiło się bardzo wyraźnie na wynikach funduszy inwestycyjnych, które u szczytu hossy zgromadziły ponad 140 mld zł. Najwięcej, bo czasem nawet ponad 50 proc., straciły fundusze małych i średnich spółek. Mniejsze straty, rzędu 30-40 proc., były udziałem powierników lokujących kapitały klientów głównie w blue chipy. Obecnie aktywa funduszy spadły do zaledwie 96 mld zł, co jest kombinacją przeceny akcji i wypłat dokonywanych przez klientów.

Skala strat zależy także od branży. Największe ponieśli właściciele akcji firm deweloperskich, które zostały wcześniej mocno spekulacyjnie wywindowane. Indeks tej branży obniżył się przez rok aż o 59 proc. Symbolem bessy deweloperów jest tempo, w jakim stopniał majątek jednego z rekinów GPW - właściciela JW Construction Józefa Wojciechowskiego. Przed rokiem jego pakiet był warty blisko 3 mld zł. Obecnie to grubo poniżej 1 mld. Niewiele mniej stracili akcjonariusze firm spożywczych (minus 55 proc.), które były rozchwytywane po wejściu Polski do Unii, gdy nasza żywność stała się przebojem eksportowym. Obecnie eksporterzy psioczą na rekordowo mocnego złotego (poniżej 3,30 zł za euro), a inwestorzy omijają z daleka wszystkie spółki, które mają lwią część przychodów z eksportu, bo obawiają się pogorszenia wyników finansowych.

Dla głównych indeksów GPW największe znaczenie miała przecena banków, które popadły na całym świecie w niełaskę po wybuchu kryzysu finansowego w USA. Indeks bankowy stracił 36 proc., co wydaje się niewiele w porównaniu z deweloperami czy branżą spożywczą, ale to właśnie wielkie banki mają największy wpływ na obliczanie kluczowych indeksów. W WIG20 ważą one aż 40 proc., co bardzo silnie uzależnia zmiany wskaźnika od koniunktury branży bankowej. Zdecydowanie najlepszą branżą okazała się telekomunikacyjna, głównie za sprawą TP SA. Indeks sektora stracił 11 proc.

Wśród największych spółek outsiderem został deweloperski Polnord należący do stajni Ryszarda Krauzego. Kurs sięgał 300 zł, a rok bessy sprawił, że akcje straciły trzy czwarte na wartości. Pakiet posiadany przez Krauzego stopniał o ponad 2 mld zł. Nie miał on też szczęścia ze swoją drugą spółką - biotechnologicznym Biotonem, który stracił z grubsza tyle co Polnord. Mimo rekordowych cen ropy nie wiodło się również koncernom paliwowym: PKN Orlen i Lotos straciły 40-50 proc. Z czołowych banków najlepiej spisywał się PKO BP (minus 22 proc.), a najgorzej BZ WBK (minus 53 proc.).

W TP SA dobrze trafili inwestorzy poszukujący defensywnej spółki na bessę, bo przez rok papiery operatora straciły "tylko" 10 proc. Ale są i tacy, dla których hossa nadal trwa w najlepsze. Pod warunkiem, że mają w portfelach czeskiego potentata energetycznego CEZ. Wbrew tonącym indeksom na GPW jego akcje podrożały 27 proc. W tym wypadku sprawdza się stara giełdowa maksyma mówiąca, że w każdej bessie i hossie są spółki, które idą wbrew trendowi rynkowemu.

  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Re: Krwawy bilans bessy indeksów i największych s lava71 13.07.08, 23:59

    teraz trzeba grzecznie poczekać aż rynek nieruchomości pójdzie w ślad za trendemspadkowym naszych wspaniałych developerów. Natura nie znosi próżni ... przytakiej dużej podaży to tylko »

  • Słuchajcie analityków i doradców giełdowych , a areabis 14.07.08, 08:44

    wasza plajta murowana . Nic nie wyciągnęliście wniosków z pierwszego w historii wielkiego krachu giełdowego w usa . Dobrze wam tak - chcieliście za friko błyskawicznie się wzbogacić , no to »

  • Bez paniki z tym wszystkim paramonou 14.07.08, 15:51

    Po co takie apokalipsy roztaczać , raz hossa raz bessa, to nie Wielki Kryzys,bez przesady..»