Sytuację na giełdach w Europie można określić jednym słowem: panika. Niektóre indeksy, tak jak np. francuski CAC40 czy niemiecki DAX tracą już nawet ponad 5 proc. Londyński FTSE zniżkuje o około 4 proc.
Kilka minut po otwarciu WIG20 stracił 2,9 proc. i miał wartość 2914 punktów. Po południu nastroje jeszcze bardziej się pogorszyły i główny barometr giełdowej koniunktury zamknął się poniżej poziomu 2800 punktów spadając aż o ponad 6,7 proc.
Główną przyczyna spadków są nadal obawy przed recesją w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy - jak pisze Associated Press - pesymistycznie oceniają ogłoszony w piątek przez rząd USA plan działań mających zapobiec recesji.
Na giełdzie w Bombaju poniedziałek zamknął się spadkiem indeksu Sensex o 7,4 proc. Wskaźnik giełdy w Hongkongu - Hang Seng - spadł o 5,5 proc. W obu przypadkach były to największe spadki od zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r.
Na giełdzie tokijskiej (wskaźnik Nikkei) spadek wyniósł 3,9 proc., na giełdzie w Szanghaju (Composite) 5,1 proc., spadki notowano także w Korei Południowej, Singapurze, na Tajwanie i na Filipinach.
Według AP inwestorzy pozbywają się akcji, ponieważ są sceptyczni wobec amerykańskiego planu, przewidującego ulgi podatkowe rzędu 145 miliardów USD, mające zachęcić konsumentów do wydawania więcej pieniędzy. Plan wymaga jeszcze aprobaty Kongresu USA.
Eksperci mówią o obawach inwestorów, że recesji w USA nie da się zapobiec i że "rozleje" się ona na resztę świata.
Niemieckie indeksy giełdowe spadły w poniedziałek najmocniej od prawie 5 lat. Tanieją akcje spółek finansowych po obniżeniu rekomendacji dla Commerzbanku przez analityków Deutsche Banku - podają maklerzy.
DAX zniżkował wczesnym popołudniem o 5,3 proc., o 390,73 pkt., co jest największym jego spadkiem od marca 2003 roku.
Indeks HDAX - 100 największych firm w Niemczech - spadł o 5,3 proc. DAX futures na marzec stracił 5,6 proc., czyli 409,50 pkt.
"Jesteśmy w połowie wielkiej wyprzedaży" - mówi Susan Levermann z DWS Investment GmbH we Frankfurcie.
Akcje Commerzbanku spadły o 1,19 euro, czyli 5,7 proc., do 19,89 euro po obniżeniu rekomendacji do "trzymaj" z "kupuj" przez analityków Deutsche Banku.
Commerzbank podał, że jego odpisy związane z kredytami subprime w USA w IV kwartale będą mniejsze niż w III kwartale.
Akcje Hypo Real Estate spadły w poniedziałek o 2,22 euro, czyli 10 proc., do 19,83 euro. Deutsche Bank obniżył cenę docelową akcji
o 6,7 proc. do 22,4 proc.
Allianz spadł o 10,59 euro, czyli 8 proc. do 122,60 euro, najmocniej od 1 sierpnia 2006 roku.
Deutsche Bank, największy w Niemczech, stracił 4,38 euro, czyli 5,6 proc., do 74,04 euro.
"Sytuacja jest bardzo napięta" - ocenia Michael Scholz, strateg giełdowy w WestLB w Duesseldorfie. "Jak do tej pory styczeń jest katastrofalny dla cen akcji. Jeśli tak będzie dalej, to będziemy mieć problem z I kwartałem" - dodaje.
"Panika jednak zwykle kończy pewien segment zdarzeń. I to jest potencjalnie dobra wiadomość dla GPW, przybliżająca silniejsze techniczne odbicie." - napisał Marcin R. Kiepas analityk X-Trade Brokers.
"Na trwałą poprawę koniunktury inwestorom przyjdzie prawdopodobnie zaczekać do wiosny lub lata, kiedy warszawska giełda, po zakończeniu korekty, ponownie powinna się zmierzyć z kształtującymi się w styczniu dołkami." - dodaje.